Biegi Górskie Bogdana Bali – Etap I

      Wydawało się, że ten sezon już mam za sobą. Bieg Niepodległości w Skórcu miał być ostatnim oficjalnym startem tego roku. Choć treningowo faktycznie czuję już znaczne rozluźnienie to jednak wykorzystując znakomitą pogodę postanowiłem wystartować jeszcze w pięcioetapowej serii Biegi Górskie Bogdana Bali, której dwa pierwsze etapy przypadają jeszcze w tym roku. Trasa bardzo wymagająca. Kręte leśne ścieżki naszpikowane stromymi zbiegami i podbiegami. To wszystko dodatkowo po grząskim piachu i ściółce. Warunki do biegania jednak znakomite. O tym, że mamy już grudzień przypomina jedynie kalendarz. Za oknem dziś ciepło i naprawdę słonecznie. Jedynie wiatr swoimi podmuchami może trochę przeszkadzać. Na leśnych ścieżkach nie powinno to mieć jednak żadnego znaczenia.

12347879_827629484016742_8529575350963195921_n.jpg

12348155_8275061840290

      W końcu start. Miało być spokojnie i rekreacyjnie. Wyszło zupełnie odwrotnie. Mocny start na tak trudnej trasie prędzej czy później musiał się odbić na dyspozycji. Grupa bardzo szybko rozciągnęła się. Najmocniejsi szybko uciekli do przodu, wolniejsi zostali z tyłu, a ja jak to się często zdarza w małych biegach zostaję osamotniony w środku. Przez najbliższe kilometry przychodzi mi biec zupełnie w pojedynkę. Kątem oka staram się tylko nie stracić z pola widzenia kilku ostatnich zawodników kilkadziesiąt metrów z przodu, by nie zgubić trasy. Nie jest to łatwe, ale nie daję za wygraną. Na czwartym kilometrze czuję, że zaczynam się do nich zbliżać. Za plecami już zupełna pustka. Tuż przed końcem pierwszej pięciokilometrowej pętli dochodzę ich i wyprzedzam. Staram się jeszcze przyspieszyć, ale nie jestem w stanie tego zrobić. Przeciwnie, od tej pory czuję, że biegnie się już naprawdę ciężko. Każdy kolejny stromy podbieg daje się mocno we znaki. Z przodu już prawe nikogo nie widać, za plecami z dwójki rywali został tylko jeden. Biegnę przed nim przez 3 km. Na jednym z zakrętów mylę trasę. Ta mała nieuwaga mimo, że kosztowała mnie tylko sekundy sprawia, że zostaję wyprzedzony. Nie jestem w stanie zareagować. Przeciwnie tracę coraz mocniej dystans. Nogi coraz cięższe, oddech coraz głębszy. Tempo które dziś wybrałem jest zdecydowanie dla mnie za mocne. Daje o sobie znać brak mocniejszych treningów w ostatnich tygodniach. Odwracam się za siebie. Z tyłu nikt już mi nie zagrozi. Ostania prosta. Totalnie brakuje mi już sił. Nie mam już nawet ochoty na żaden finisz. Ostatecznie jednak zbieram się na ostatnich kilkuset metrach i mocno przyspieszam. Mijam metę, na której czeka już na mnie gorąca herbata. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie. Było tylko przyjemnie. No i naprawdę sympatycznie. Miło było znowu spotkać tak liczne grono biegowych przyjaciół. Do zobaczenia za dwa tygodnie.

2015.12.05 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI 2015/16 – ETAP I – 50:10

WP_20151205_10_47_16_Pro

Więcej zdjęć:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s