Biegi Górskie Bogdana Bali – Etap II

      Minęły dwa tygodnie i przyszła pora na kolejną odsłonę Biegów Górskich Bogdana Bali w podsiedleckim rezerwacie Gołobórz. Pogoda jeszcze łaskawsza, niż ostatnio. Święta za pasem, a na termometrze ciągle kilkanaście stopni. Trasa ta sama. Dwie pięciokilometrowe leśne pętle, choć warunki jakby trudniejsze. Padające ostatnio deszcze sprawiły, że było wyjątkowo grząsko i ślisko. Specjalnych oczekiwań co do wyniku nie miałem. Dobre rezultaty cieszą, jednak te biegi traktuje przede wszystkim jako spotkania towarzyskie i dobrą zabawę.

12376132_833539663425724_547929506397633935_n

      W końcu start. Podobnie jak dwa tygodnie temu stawka szybko podzieliła się na pół. Tym razem jednak udało mi się utrzymać w tej szybszej grupie i nie musiałem biec samotnie.  Starałem się nie zacząć zbyt szybko, ale na biegach takich jak ten, gdzie trasa naszpikowana jest wieloma podbiegami ciężko kontrolować tempo. Początek więc znowu był chyba za szybki. Po kilku kilometrach pojawił się mały kryzys. Starałem się uspokoić oddech, co jakiś czas łapiąc głębsze wdechy. Nie było jednak łatwo.  Po pewnym czasie zostałem w czteroosobowej grupce. Reszta zawodników uciekła do przodu. Z tyłu długo, długo nic.  Przebiegliśmy razem 2 kilometry, przez cały czas to ja zamykałem ta grupę. Nie miałem ani siły, ani ochoty by przesunąć się do przodu.  Tuż przed końcem pierwszej pętli, gdzie było kilka zbiegów wykorzystałem swoje długie nogi i udało mi się oderwać. Szybko jednak zacząłem zastanawiać się czy to był dobry pomysł. Nie byłem w stanie urwać się na dalej niż 20 metrów, za to od tej pory musiałem biec już sam. Koledzy z tyłu biegli w grupce, co na pewno ułatwiało im zadanie. W zasadzie spodziewałem się, że prędzej czy później mnie dogonią i znowu będziemy biec razem. Ten moment jednak nie następował. W samotności pokonywałem więc dystans, na zakrętach odwracając się za siebie starając się kontrolować sytuację.

12376431_833572786755745_5812397673175018704_n

      W pewnym momencie zauważyłem, że zacząłem zostawiać rywali z tyłu. Wiedziałem jednak, że wiele rozstrzygnie się na ostatnich ostrych podbiegach, zwłaszcza na tym największym, na którym najchętniej przeszłoby się po prostu w marsz.  Gdy już go pokonałem, a za plecami nie było widać już nikogo skupiłem się na tym, co przede mną, a tam dostrzegłem jednego z zawodników. Gdy usłyszałem, że jestem 19 postanowiłem powalczyć o miejsce 18 (już na mecie dowiedziałem się, że tak naprawdę była to walka o miejsce 17). Z każdym metrem zbliżałem się do niego. Na kilometr przed metą byłem już tuż za jego plecami. Chciałem chwilę pobiec za nim, odpocząć. Gdy jednak zorientowałem się, że nie ma albo ochoty albo siły na jakąkolwiek walkę, a jego tempo było już dla mnie zdecydowanie za wolne postanowiłem ruszyć do przodu. Ostanie metry to jeszcze samotny mocny finisz i w sumie  czas prawie dwie minuty lepszy, niż dwa tygodnie temu. Kolejne siedleckie spotkanie biegowe za nami. Następny etap już w Nowym Roku.

1910024_833539823425708_4570986102169599868_n

2015.12.05 Siedlce 10km: BIEGI GÓRSKIE BOGDANA BALI 2015/16 – ETAP II – 48:34